Sobota, 23 Lutego 2019, Damiana, Romana, Romany
Formularz Szukaj
Ladowanie
1929-2009 80 lat tradycji i nowoczesności
Wodociągi Kieleckie > Coś się kończy, coś zaczyna

Wodociągi Kieleckie

Coś się kończy, coś zaczyna

Coś się kończy, coś zaczyna
- Naszą sieć wodociągową i kanalizacyjną wciąż trzeba rozbudowywać i modernizować - mówi prezes Wodociągów Kieleckich Henryk Milcarz w wywiadzie dla "Tygodnika eM Kielce". 

Panie Prezesie, czyżby Wodociągi Kieleckie nigdy nie miały dość pracy? Ledwie kończycie jedną inwestycję, a zaraz rozpoczynacie drugą. Skąd ten zapał?
Henryk Milcarz, prezes Wodociągów Kieleckich: - Po prostu robimy to, do czego nas powołano i czego oczekują od nas mieszkańcy. Naszą sieć wodociągową i kanalizacyjną wciąż trzeba rozbudowywać i modernizować. Jeśli chodzi o rozbudowę, to właśnie dokonaliśmy odbioru robót przy budowie nowej kanalizacji w rejonie przełomu rzeki Lubrzanki w gminie Masłów. Roboty zakończone, a ta inwestycja otwarła nam drogę do budowy kolejnych odcinków i skanalizowania północnej części gminy Masłów.

A co z modernizacją?
- Rozpoczynamy modernizację pierwszego odcinka wodociągu na ulicy Zagnańskiej od aresztu do skrzyżowania z ul. Witosa. Nie ukrywam, że stan tego wodociągu ze stali jest już kiepski, a tymczasem miasto szykuje się w tym rejonie do największej inwestycji drogowej — przedłużenia ulicy Witosa do Olszewskiego oraz poszerzenia Zagnańskiej i Witosa. Trzeba więc zrobić porządek pod ziemią, zanim wkroczą drogowcy. Położymy porządne rury z najlepszych materiałów.

Skąd macie na to pieniądze?
- W obu przypadkach jest to ten sam projekt unijny, ale oczywiście musieliśmy też zapewnić wkład własny.

To w takim razie poproszę jeszcze o jakiś kulinarny przepis.
- Zazwyczaj proponuję różne napoje, ale teraz jest zima, chłodzić się nie trzeba, za to rozgrzać można się zupą, oczywiście z kieleckiej kranówki. Proponuję prosty przepisy na czerwony barszcz. Potrzebujemy 2 duże buraki, 1,5 litra bulionu z kieleckiej kranówki, 3 liście laurowe, 3 ziarna ziela angielskiego, 1 łyżkę majeranku, 1 łyżeczkę octu, 1 łyżeczkę cukru, sól i pieprz. Obieramy i kroimy buraki w grubą kostkę. Radzę użyć foliowych lub lateksowych rękawiczek, bo po burakach trudno domyć ręce. Do garnka wlewamy bulion z kieleckiej kranówki, ocet, dodajemy buraki, ziele angielskie oraz liście laurowe. Mieszamy i gotujemy przez 15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy pieprz, sól oraz cukier. Dokładnie mieszamy i zdejmujemy z ognia na kilka godzin, aby barszcz się przegryzł. Przed podaniem barszcz odcedzamy i podgrzewamy, ale już nie gotujemy.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się w "Tygodniku eM Kielce" 20 stycznia 2019 r.


2019-01-30